tytuł


Recenzje młodzieżowe - bo młodzież też lubi czytać!

piątek, 25 maja 2018

"Ktoś ci się przygląda" - Katarzyna Misiołek - recenzja


OkÅ‚adka książki KtoÅ› ci siÄ™ przyglÄ…daCieszę się na każdą nową powieść Katarzyny Misiołek. Tak było i tym razem. Czekałam z niecierpliwością na dzień, w którym będę mogła sobie sprawić przyjemność zasiadając do lektury „Ktoś ci się przygląda”. Przyjemność tym większą, że akcja powieści rozgrywa się w Krakowie, w Podgórzu, mojej dzielnicy.

Anna jest matką, kobietą którą mąż zostawił z małym dzieckiem odchodząc do innej. Mimo że od rozwodu minęło kilka lat, Anna nadal rozpamiętuje chwile spędzone z byłym mężem. Na co dzień radzi sobie nie najgorzej – pracuje na uczelni, prowadzi wieczorny program na antenie radiowej. Przyjaźni się z innymi samotnymi matkami. Aż tu nagle zdaje sobie sprawę, że ją ktoś obserwuje…

Pojawiają się głuche telefony, obraźliwe komentarze na radiowym Facebooku, bukiet kwiatów z bilecikiem, na którym jest napisane” Lubię patrzeć kiedy śpisz”. W końcu kobieta orientuje się, że ktoś posiada klucze do jej domu… Domu, który w tym momencie przestaje być azylem, bezpieczną przystanią. Anna zaczyna wariować. Podejrzewa wszystkich – studenta - odrzuconego kochanka, żonę byłego męża, autora obraźliwych komentarzy, sąsiada. Niczego już nie jest pewna. A może to tylko jej wyobraźnia płata figle?

Książkę niewątpliwie czyta się szybko. Styl, język, lektury potwierdza, że Misiołek ma fach w ręku i zna się na swojej robocie :). O stalkingu słyszy się coraz częściej. Dobrze, że autorka pokazała uczucia nękanej osoby. Jej strach, przerażenie, rosnącą podejrzliwość, wołanie o pomoc, zmiany nastroju i wszechobecne wątpliwości.

Powieść podobała mi się, ale była zdecydowanie za krótka.

Bruksenka

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Muza.

piątek, 11 maja 2018

„Bez pożegnania” - Mia Sheridan – recenzja


OkÅ‚adka książki Bez pożegnaniaMia Sheridan – autorka powieści romantycznych. Zdobyła tytuł bestsellerowego autora według New York Times`a, USA Today i Wall Street Journal. Mieszka w Cincinnati, w stanie Ohio. Jej najsłynniejsze dzieła to : „Bez uczuć”, „Bez szans”, „Bez lęku”.

„Bez pożegnania” jest to opowieść o Lii Del Valle, córce imigrantki z Meksyku, która jako jeszcze dziecko musiała pomagać matce w ciężkich pracach. Jej rodzicielka pracowała kiedyś na farmie u Sawerów. W ten sposób dziewczyna poznała bliźniaków Prestona i Cola, którzy odmienili jej los na zawsze.
 
Czy Lii uda się „wyrwać” z szarej nudnej rzeczywistości?
Czy  podąży za głosem swojego serca?

Przeczytaj a z pewnością się nie zawiedziesz.


Jak to już jest w romansach, głównym motywem jest miłość, ale na tym się nie kończy. Są tam też poruszone kwestie żałoby, rasizmu i trudnego losu imigrantów.

„Bez pożegnania” to książka przede wszystkim prawdziwa. Bez trudu możemy sobie wyobrazić sytuację i wczuć się w los bohaterów. Narrator, którym jest Lia lub Preston, pokazuje rzeczywistość tych ludzi, zawirowania oraz kłopoty i choć cała historia jest wymyślona to nie znaczy , że autorka nie oparła jej na realnym życiu. Jest też inspirująca i sprawia, że na chwilę możemy się odsunąć od swoich problemów. Narrację poprowadzono w lekki sposób.  Podsumowując - wciągająca.

Dla mnie ta książka jest czymś nowym, lekkim. Nie mogłam się od niej oderwać póki nie dotarłam do samego końca a nawet po tym długo myślałam o tym co się wydarzyło. Bez wątpienia to opowieść, o której nie da o sobie zapomnieć. Cóż więcej mogę powiedzieć? Tego nie da się opisać. Sam się przekonaj i przeczytaj. Gorąco polecam.

Paula, lat 16

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Edipresse Książki. 

poniedziałek, 7 maja 2018

,,Gra w kolory” - Marzena Rogalska - recenzja


OkÅ‚adka książki Gra w koloryMarzena Rogalska to dziennikarka radiowa i telewizyjna, która spełnia się również, jako autorka pasjonujących powieści obyczajowych. Napisała między innymi ,,Wyprzedaż snów”, która szybko stała się bestsellerem. Obecnie ukazała się najnowsza książka jej autorstwa, pod tytułem: „Gra w kolory”.

Głowna bohaterka - Agata Donimirska jest młodą kobietą, która wiele w swoim życiu przeszła. Jej historia, zapisana na kartach tej książki zaskakuje przede wszystkim mnogością zdarzeń, które w pewien sposób naznaczyły jej życie. Agata przeżywa właśnie dotkliwą stratę swojej drugiej połówki i usiłuje otrząsnąć się z  żałoby. Pomagają jej w tym troskliwi przyjaciele, którzy dają jej ogromne wsparcie. 

Główna bohaterka nie jest zwykłą kobietą, która wiele przeszła. Jej bliscy porównują ją wręcz do kota, który ma dziewięć żyć, a Agata właśnie po raz kolejny zaczyna żyć na nowo. Jednakże wciąż obawia się, czy znajdzie się ktoś, z kim będzie mogła wieść dalsze życie. Jej szarą codzienność odmieniają jednak tajemnicze maile z fragmentami anonimowych opowiadań tego samego autora. Te listy nie tylko intrygują Agatę, ale równie pomagają jej zrozumieć jak odzyskać szczęście i żyć dalej, pomimo tego, co wydarzyło się w jej życiu. W końcu kobieta dochodzi do wniosku, że aby uwolnić się od bolesnej przeszłości, należy stawić jej czoła i się z nią zmierzyć, a ucieczka to nie jest odpowiednie rozwiązanie. Dopiero potem z nową siłą i entuzjazmem można ruszyć przed siebie. Po dojściu do takiej konkluzji, kobiecie nie pozostaje nic innego jak tylko odnalezienie autora tajemniczych tekstów i poznanie mężczyzny, w którym jak sama nie ukrywa lekko się zadurzyła. 

Czy Agacie uda się odnaleźć człowieka, który dał jej szansę na nowe życie? I przede wszystkim, kim tak naprawdę będzie? Tego dowiecie się dopiero na końcu.

Ta książka przedstawia dość ciekawą sytuację, opowiadającą o poszukiwaniu własnego szczęścia. Po przeczytaniu całej książki stwierdzam, że najciekawsze zdecydowanie jest zakończenie, które jest niezwykle pochłaniające i pasjonujące. Jedyne, co uważam za niewielki minus to zbyt duża wielowątkowość tej książki, która odrobinę odwraca uwagę czytelnika od głównej bohaterki. Jednakże mimo to, na pewno warto ją przeczytać.

Julia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak. 

wtorek, 24 kwietnia 2018

"Sprzeczne sygnały" - Kasia Bulicz-Kasprzak - recenzja


Okładka książki Sprzeczne sygnały
Kasia Bulicz - Kasprzak to autorka ośmiu powieści. Napisała m.in.  „Meandry miłości”, „Dom na skraju”, „Nie licząc kota”. Zadebiutowała w 2012 dzięki nagrodzie w konkursie organizowanym przez Wydawnictwo „Nasza Księgarnia” . Mieszka w Sulejówku .

Gdy słyszymy hasło ‘bliźnięta’ od razu rysuje się nam obraz osób podobnych do siebie. Często nie tylko pod względem wyglądu. A jak jest w przypadku bohaterek  „Sprzecznych sygnałów”?

Od jakiegoś czasu Ludmiła i Iza nie dogadują się ze sobą. Wydaje się, iż tak naprawdę łączy je, pielęgnowana latami uraza i wzajemna niechęć. Ale przychodzi moment, że muszą połączyć siły. Wplątują się bowiem w aferę kryminalną. Mianowicie w biurze ich brata Krzysztofa Ludmiła znajduje zwłoki mężczyzny, którego szczerze nienawidzi. Bojąc się posądzenia o morderstwo prosi o pomoc swoją bliźniaczkę.

Zabójstwo jest głównym wątkiem powieści, ale poczytamy tu także o zawiłych relacjach rodzinnych, niebezpieczeństwach, kłamstwach, zdradach, nieczystych interesach i politycznej rywalizacji.

„Sprzeczne sygnały” to komedia kryminalna, z kart której przebijają się również poważne tematy, takie jak związki rodzinne, zadawnione krzywdy, nieujawnione sekrety. Choć w trzypokoleniowej rodzinie Janickich na pozór wszystko wygląda dobrze, to okazuje się, że są to tylko pozory. Członkowie rodziny nie czują się dobrze w swoim towarzystwie. Kłamią, zdradzają i oszukują. Źródeł tych zachowań należy szukać w przeszłości każdego z nich. To ona ukształtowała ich wzajemne relacje i to tam jest podłoże ich konfliktów.

Język powieści jest lekki, nieskomplikowany, co powoduje, że książkę czyta się dobrze i szybko. Zagadka ciekawi i skłania do pochłaniania kolejnych stron. Z pewnością sprawdzi się jako lektura dla osób, które chcą się zrelaksować i odpocząć po ciężkim dniu.

Bruksenka

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Edipresse Książki. 

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

"Dżentelmen w Moskwie'' - Amor Towles - recenzja


OkÅ‚adka książki Dżentelmen w MoskwieHrabia Aleksander Rostow to dżentelmen w każdym calu. Nawet w obliczu nieszczęścia potrafi zachować zimną krew, a przede wszystkim klasę.

W 1922 hrabia zostaje skazany na dożywotni pobyt w luksusowym hotelu Metropol. Wszystko przez jeden wiersz o nieodpowiedniej treści... Biorąc pod uwagę, jak burzliwy był to czas w Rosji, z pozoru może wydawać się, że to lekka kara. A  jednak... 

Jak długo można pozostawać w tych samych ścianach? Poruszać po tych samych korytarzach? Jak długo człowiek może tak żyć, nie tracąc przy okazji sensu samego życia?

Aleksander za wszelką cenę próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości i nie stracić rezonu. Z trudem udaje mu się zbudować namiastkę nowego życia, przez okno obserwując zmieniającą się Rosję. To jego przyjaciele i goście hotelowi dają mu wgląd na wydarzenia rozgrywające się na arenie międzynarodowej. I choć chwilami wydaje się, że świat na zewnątrz się rozpada, hrabia trwa, niezmiennie pozostając dżentelmenem.

Jak Aleksander ułoży swoje życie?
Czy uda mu się wydostać ze złotej klatki?
Jak zmieni się kraj przez wszystkie lata więzienia?
Zapraszam w niezwykłą podróż w głąb Rosji...

Amor Towles był doradcą inwestycyjnym. Zdecydował się jednak na porzucenie tej pracy na rzecz pisarstwa. I z całą pewnością była to dobra decyzja. Jego pierwsza powieść ,,Dobre wychowanie'' okazała się prawdziwym sukcesem. Nie miałam przyjemności zapoznać się z tą pozycją, ale po ,,Dżentelmenie w Moskwie'' mogę bez wahania stwierdzić, że Amor Towles to pisarz niebanalny, na którego nowe pomysły trzeba i należy czekać.

,,Dżentelmen...'' może z pozoru wydawać się powieścią trudną do przebrnięcia ze względu na grubość (ponad 500 stron). Zapewniam jednak, że w czasie lektury zapragniecie by książka stała się jeszcze dłuższa.

Najpierw warto wspomnieć o wspaniałej oprawie graficznej, która z pewnością zachęca czytelnika do sięgnięcia po ten tytuł. Sama historia hrabiego urzeka i oczarowuje. Każde słowo w tej książce ma znaczenie, nakreśla nam bowiem niezwykły obraz zmieniającej się Rosji. Postacie są wyraźnie zarysowane, każda ze swoją przeszłością i niepewną przyszłością. Fabuła wciąga, czytelnik bez reszty zatraca się w magicznej rzeczywistości Metropolu. Ta książka ma po prostu to ,,coś''. Niezwykły czynnik, który zachwyca, przyciąga i świadczy o wyjątkowości powieści. Taki właśnie jest ,,Dżentelmen w Moskwie''. Uważam, że to pozycja obowiązkowa. Jest to jedna z najlepszych książek, jakie miałam okazję przeczytać w ostatnim czasie. Mam tylko jedną radę. Nie śpieszcie się z czytaniem. Smakujcie każde słowo, by lepiej docenić kunszt literacki Amora Towlesa.

Katia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak. 

piątek, 6 kwietnia 2018

,,To, co widzę bez ciebie'' - Peter Bognanni - recenzja


Okładka książki To, co widzę bez ciebiePoznajcie Tess.
Tess ma dopiero 17 lat.
Parę miesięcy temu jedna impreza zmieniła jej życie. To właśnie tam poznała Jonaha - bostońskiego studenta. Podświadomie wyczuła w nim pokrewną duszę i nie myliła się. Jednak między Iowa (miejsce, w którym uczy się Tess) a Bostonem jest parę dobrych kilometrów. Stąd też Jonah i Tess zaczęli wymieniać się wiadomościami...Tweety, maile, smsy - wszystko, codziennie, szczerze. Z każdą kolejną wiadomością poznawali się coraz lepiej. Mijały miesiące, w czasie których zaczęli nawet nieśmiało planować wspólne wypady i wyjazdy.

Do czasu.

Do momentu w którym Tess dowiedziała się, że Jonah popełnił samobójstwo.

Cały świat dziewczyny rozpada się na kawałki. Nie rozumie - jak to możliwe, że osoba z którą rozmawiała codziennie od paru miesięcy, robi coś takiego? Nie może się pozbierać i w końcu podejmuje trudną decyzję o porzuceniu szkoły z internatem i przeprowadzce do szalonego ojca, prowadzącego firmę pogrzebową.

Czy Tess pozbiera się po stracie Jonaha?
Czy uda jej się zrozumieć powody jego dramatycznej decyzji?
Czy odpowiedzi na te pytania są w ogóle możliwe?
Nie odpowiem na żadne z tych pytań...

Peter Bognanni w swojej powieści chciał przekazać coś więcej. To nie miała być i nie jest zwykła książka dla nastolatków. Poruszane są w niej niezwykle trudne tematy takie jak przemijanie, radzenie sobie ze stratą i wreszcie najtrudniejszy jakim jest samobójstwo. Muszę przyznać, że poradził sobie bardzo dobrze. Dobrze wykreowane postacie, ciekawa fabuła i nie omijanie trudnych tematów - to największe plusy tej powieści. Co jest minusem? Cóż...Po tym gdy na rynku czytelniczym pojawiły się takie tytuły jak ,,Trzynaście powodów'' czy ,,Wszystkie jasne miejsca'' okazuje się, że ,,To, co widzę bez ciebie'' nie wyróżnia się zbytnio na ich tle. Staje się po prostu jedną z wielu. Mimo wszystko, uważam, że warto zapoznać się z tą książką. I może w biegu codziennego życia przystanąć na chwilę, docenić to, co się ma i osoby wokół nas...

Katia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Bukowy Las.

czwartek, 5 kwietnia 2018

,,Robin Graficiarz'' - Muriel ZÜrcher - recenzja


Robin Graficiarz - Zurcher Muriel,,Chłopak kończył wspinaczkę. Stanął na rynnie i zaczął obmacywać dach powyżej załamania. (...) I właśnie wtedy rynna się zarwała.
Sam poczuł, że spada. Stało się to tak nagle, że jego płuca skurczyły się z trwogi i chłopak czknął. Stracił wszelki kontakt z rzeczywistością (...).''

Paryż ma kłopoty. Oto na jego ulicach rozpanoszył się tajemniczy przestępca, który nocami szpeci budynki miasta. Chociaż to, czy szpeci, to akurat kwestia sporna. Dość, że policja ma spore nieprzyjemności związane z niemożnością schwytania tego śmiałka.

Sam to właśnie ów poszukiwany. W czasie jednej z wizyt na komisariacie (tak, w komisariacie) przyczepia się do niego dziewczynka.

Czy utrudni mu ona wykonanie wszystkich zaplanowanych graffiti?
Może jej pojawienie się stanie się początkiem końca?
Przekonajcie się sami.

Muszę przyznać, że prostota tej książki urzekła mnie. Ciekawi bohaterowie, niebanalne historie, a przede wszystkim niezwykle lekki język - to największe zalety ,,Robina Graficiarza''. Sądzę, że jest to świetna, niezwykle inspirująca książka dla dzieci (a może i dla dorosłych? ), po którą warto sięgnąć. Poruszy niejedno serce, a z pewnością rozbudzi wyobraźnię wszystkich czytelników.

Katia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Polarny Lis. 

środa, 4 kwietnia 2018

,,Serce meduzy'' - Ali Benjamin - recenzja


OkÅ‚adka książki Serce meduzy,,Pani Turton mówi, że jeśli jakaś osoba dożyje osiemdziesiątych urodzin, to jej serce zabije trzy miliardy razy. Rozmyślałam o tym, starając się jakoś wyobrazić tak wielką liczbę. Całe trzy miliardy. Trzy miliardy godzin temu nawet nie było człowieka. (...) Trzy miliardy lat wstecz i życie jako takie praktycznie nie istniało. A twoje serce pracuje bez przerwy, uderzenie za uderzeniem, aż wykona te swoje trzy miliardy uderzeń.
O ile będziesz żyć tak długo.''

Nikt z nas nie wie, jak długo będzie żył.
Nikt nie wie, który dzień będzie jego ostatnim.

Franny też tego nie wiedziała i odeszła z tego świata mając zaledwie dwanaście lat.

Zuza była jej najlepszą przyjaciółką, z naciskiem na była. Rozstały się w nie najlepszych okolicznościach.  A tak właściwie, w fatalnych. Zuza miała nadzieję, że po wakacjach uda jej się może pogodzić z Franny... Ale wakacje przyniosły niespodziewaną wiadomość o odejściu Franny. Zuza radzi sobie jak może, ale to oznacza, że jeszcze bardziej zamyka się w sobie. Nigdy nie była zbyt towarzyska, zawsze nieco z boku, wyalienowana. W tym momencie Zuza przestaje się odzywać. Tak po prostu przestaje mówić. Za dużo mówimy. Przez to czasami nasze słowa tracą moc.

Zula nie może uwierzyć w utonięcie Franny, świetnej, silnej pływaczki. Jak to możliwe? Coś nie daje jej spokoju. Chyba że...Coś innego ją unieruchomiło.
Coś śmiertelnie niebezpiecznego.
Na przykład meduza.

Tak rozpoczyna się niezwykła fascynacja meduzami, która doprowadzi dziewczynkę do zaskakujących wniosków.

Czy Zula pozbiera się po śmierci Franny i udowodni swoje racje?

Zapraszam do ,,Serca meduzy''.

Temat śmierci nie jest łatwy, a już zwłaszcza w książkach dla młodszych czytelników. Ali Benjamin w lekki sposób przedstawiła niezwykłą historię dwunastoletniej Zuzy, która próbuje uporać się ze stratą bliskiej osoby. Historię poznajemy na dwóch płaszczyznach czasowych - teraźniejszości, skupionej wokół badań nad meduzami i przeszłości. Dzięki opowieści o wcześniejszych wydarzeniach czytelnik poznaje przebieg przyjaźni Zuzy z Franny, a także jak się zakończyła. To daje nam pełny obraz życia i tragedii dziewczynki.

Uważam, że jest to mądra i inspirująca książka, którą warto podsunąć młodszym czytelnikom, choć być może i starszym przypadnie do gustu. Obiło mi się o uszy, że możliwa jest ekranizacja tej powieści i myślę, że to mógłby być strzał w dziesiątkę.  Trzymam kciuki za ten projekt!

Katia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka. 

czwartek, 8 marca 2018

,,Graffiti moon”- Cath Crowley – recenzja


Okładka książki Graffiti MoonCath Crowley to autorka, która na swoim koncie ma już wiele bestsellerów, takich jak na przykład ,,Słowa w ciemnym błękicie”, a jej najnowsza książka pod tytułem ,,Graffiti moon” również zyskała to miano, a ponadto zdobyła sześć prestiżowych nagród.

Książka opowiada przede wszystkim o romantycznej, długo wyczekiwanej miłości wśród nastolatków. Główna bohaterka - Lucy jest w stu procentach artystką, która realizuje się w pracowni szklarskiej, gdzie przygotowuje swoje portfolio. Jako niezwykle utalentowanej, ale jednocześnie młodej dziewczynie do pełni szczęścia brakuje tylko miłości. Jednakże jest ona przekonana, że nikt nie jest w stanie skraść jej serca oprócz Shadowa - miejscowego grafficiarza, którego tak naprawdę nie zna osobiście, gdyż chłopak wszystkie swoje prace wykonuje w tajemnicy i oczywiście pod pseudonimem artystycznym. Przemawia o niej jednak to, co mężczyzna pokazuje w swoich pracach i to, jakie uczucia płyną prosto z nich. Dostrzega w nich naprawdę wrażliwego i empatycznego człowieka i ma nadzieję, że ją pokocha za to kim jest. Lucy jest bardzo zdeterminowana, żeby go poznać i pewnej nocy postanawia go szukać, wraz ze swoimi przyjaciółkami i dwoma kolegami z ich szkoły: Leo i Edem , którzy skrywają jedną, niezwykle ważna tajemnicę. 

Czy bohaterce uda się ją odkryć? 
A jeśli tak, to  jaki sposób wpłynie na jej postrzeganie miłości? 

Tego nie mogę Wam zdradzić, jednakże z całą pewnością poszukiwania Shadowa przybiorą dość nieoczekiwany bieg. Z całą pewnością nie będzie można się przy nich nudzić. Dodatkowo całą akcję wzbogacają opisy graffiti, porozsiewanego po całym mieście i przytoczone fragmenty, w których na temat swoich prac wypowiada się sam Shadow.

Akcja całej książki w dość nietypowy sposób rozgrywa się w ciągu jednej nocy, która zmieni w życiu bohaterów niemalże wszystko. Ponadto, jak wiadomo, noc sprzyja rozwojowi uczuć i szczerym wyznaniom, co czyni całą historię niezwykle romantyczną i wzruszającą. 

Serdecznie polecam tą  książkę wszystkim, pragnącym przeczytać lekką i pogodna książkę o dość niezwykłej przygodzie dwojga młodych ludzi. Szczególnie powinna się ona spodobać amatorom sztuki, którym dodatkową przyjemność sprawi aspekt artystyczny. w subtelny sposób przeplata on jcałą powieść.

Julia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Jaguar. 

piątek, 2 marca 2018

"Na dnie duszy" - Anna Sakowicz - recenzja


Okładka książki Na dnie duszyOd kilku lat wśród literackich tematów pojawia się motyw dzienników. Niejednokrotnie bohaterka odnajduje pokryty kurzem pamiętnik spisany najczęściej ręką przodka i w ten sposób przenosi się w zamierzchłe lata. Jedni autorzy robią to lepiej, inni gorzej. Natomiast Anna Sakowicz robi to inaczej. Sprawdźcie jak :).

Babka Rozalia umarła. Rodzina zamiast rozpaczy odczuwa pewnego rodzaju ulgę. To nie była miła staruszka oczekująca na swoich bliskich z pachnącym ciastem drożdżowym i kubkiem aromatycznej herbaty. Wręcz przeciwnie. Była toksyczną, zgryźliwą, złośliwą jędzą, którą ani córka, ani wnuki nie wspominają najlepiej. Rozalia nie byłaby sobą, gdyby nawet po śmierci nie wtrąciła swoich przysłowiowych trzech groszy.

Zostawia testament, a w nim wiadomość, która wprawia wszystkich w osłupienie. Ponadto Indze, swojej wnuczce, przekazuje dzienniki, które spisała krótko przed śmiercią. Dzienniki i coś jeszcze… Od tego momentu życie rodziny wywraca się do góry nogami. Inga zatraca się w poznawaniu losów babki, nie zwracając uwagi na to, co dzieje się w jej najbliższym otoczeniu, Paweł – jej brat zostaje owładnięty chęcią posiadania i prze do celu nie zwracając uwagi na najbliższych, a Donata – ich matka cierpi z powodu powracających wspomnień.

Intryga, którą uknuła staruszka ma jednak swój cel. I to niejeden. Przede wszystkim stara się, poprzez dzienniki, rzucić światło na fakt dlaczego była wredną matką i babką. Pragnie też zwrócić uwagę rodziny na to, co w życiu najważniejsze, a co tak łatwo zaprzepaścić.

Sakowicz dotknęła ważnego tematu – trudnego dzieciństwa niechcianego i niekochanego dziecka wychowującego się bez ojca i przez nieczułą matkę. Przypomina o tym, jak ogromny wpływ ma wychowanie, relacje rodzinne  na to kim i jacy jesteśmy w dorosłym życiu.

Autorka stworzyła portrety trzech pokoleń kobiet. Ekscentrycznej seniorki, Donaty jej córki dotkniętej nerwicą natręctw i Ingi, która nie potrafi się odciąć od rodzinnych problemów, przez co traci jej małżeństwo. Znaczącą postacią w tej powieści jest Paweł. Ten, jak mało kto działał mi na nerwy. O ile Rozalię można próbować jakoś tłumaczyć, to jego zachowanie jest po prostu podłe. Mam na myśli jego insynuacje, podżeganie rodziców przeciw siostrze czy parcie na pieniądze. Myślę, że jego postać spokojnie może posłużyć autorce jako temat na nową powieść.

W twórczości Sakowicz podoba mi się to, że każda jej powieść traktuje o czymś innym. Autorka nie wpadła w schemat, co niestety nie udało się kilku innym polskim pisarkom. Dlatego tym bardziej zachęcam do zapoznania się ze wszystkimi utworami, które wyszły spod pióra Anny Sakowicz.

Bruksenka

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Edipresse Książki. 

środa, 28 lutego 2018

,,Zostań do rana'' - Agnieszka Krakowiak - Kondracka - recenzja


Okładka książki Zostań do ranaBaśka do niedawna prowadziła całkiem spokojne, poukładane życie u boku ukochanego męża Andrzeja. To właśnie pod wpływem miłości swojego życia zdecydowała się na wyprowadzkę z Warszawy i zamieszkanie w miejscowości o dużo mówiącej nazwie Doły. Wydawało się, że wystarczą sobie nawzajem...Tak, właściwie Baśka była o tym przekonana. Aż do momentu, w którym na jaw wyszedł romans Andrzeja. I życie Basi się nieco posypało.

Została sama w wielkim domu, ze złamanym sercem i coraz mniejszymi funduszami. Co jakiś czas, wewnętrzny instynkt, każe jej przyjmować pod swój dach kolejne zwierzęta - tak jak one porzucone i niekochane. To na nie może przelać swoje uczucie, to w nich może ukoić swój ból.

A jednak mieszkając samemu i próbując być złotą rączką, nie zawsze wszystko wychodzi. Boleśnie przekonuje się o tym Basia, przy okazji łamiąc sobie nogę. To staje się początkiem nowych wyznań, ale i znajomości...

Czy Basia zdoła poukładać swoje życie na nowo?
Czy znajdzie w nim miejsce na nowe uczucie?
Czy połamane serce da się poskładać na nowo?
Odpowiedzi nie są takie oczywiste...

Agnieszka Krakowiak- Kondracka bardzo zgrabnie przedstawiła historię Baśki - już rozwódki, na nowo układającej sobie życie. Pisze lekko, dobrze się ją czyta. Sama opowieść nie jest zbyt wymagająca - należy do tych książek, które można spokojnie czytać w autobusie czy w kolejce do lekarza. Nie trzeba się za bardzo skupiać, a bardzo przyjemnie się czyta. Jednym słowem, lektura na odprężenie, dobrze napisana i z ciekawą, może odrobinę nierealistycznym zakończeniem. Ale kto z nas nie lubi marzyć?

Katia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego.

wtorek, 27 lutego 2018

,,Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Psy czy koty?'' - Agnieszka Mielech - recenzja


Okładka książki Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Psy czy koty?,,Psy czy koty?'' to kolejna powieść z serii ,,Emi i Tajny Klub Superdziewczyn.''. Tym razem paczka przyjaciół wraz z jednym Superchłopakiem wracają nad morze. Tym razem jednak będzie to bardzo szczególny czas - Emi będzie obchodzić swoje urodziny! Oznacza to wiele atrakcji i niespodzianek, jednak dziewczynka najbardziej marzy o swoim własnym pupilu - psie rasy Cavalier King Charles Spaniel.

Czy marzenie Emi się spełni?
Czy dzieciaki na pewno wiedzą, co oznacza posiadanie zwierzaka?
A wreszcie, czy uda im się rozstrzygnąć odwieczny spór: psy czy koty?

To wszystko i więcej w powieści ,,Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Psy czy koty?''.

Agnieszka Mielech z pewnością nie jest nowicjuszką, jeśli chodzi o tworzenie książek dla dzieci. Pisze lekkim piórem, z humorem i znakomicie wplata różne ciekawe zwroty i powiedzonka, np. ,,Miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle''. Jednak wszystkie tego typu wyrażenia są podkreślone wielkimi literami, co według mnie trochę przeszkadza w lekturze, choć z drugiej strony zapewne ułatwia dzieciom łatwiejsze wyłapanie trudniejszych słów z tekstu. Coś za coś.  

Uważam, że jest to książka w sam raz dla dzieci, choć może bardziej dla dziewczynek niż chłopców. Wydaje mi się, że dla dziewięciolatki, dziesięciolatki będzie w sam raz i zachęci ją do dalszej przygody z literaturą, a o to przecież chodzi.

Katia, 17 lat

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Wilga.